Wywiad z Panią Elżbietą / Interview with Elżbieta
Pani Elżbieta, mieszkanka Rataj
Moja mama zawsze taka była przewidująca, planująca, więc miała odłożone pieniądze. Mówi – ja tu odkładam tobie pieniądze na kuchnię, mówię – dobrze. I jak już wiedzieliśmy, że zbliżamy się do tego odebrania kluczy, no to oczywiście rodzice się zaangażowali i tą kuchnię mi kupili. To była kuchnia… Chyba Olsztyn, tam te kuchnie produkowali, fajne, one bardzo długo wisiały i pierwszymi meblami, w tym moim M, wymarzonym przez mamę, to była kuchnia. Kolega mi pomógł ze studiów, z którym do dzisiaj pracuję, Piotr. Ponieważ on też zajmował się sadownictwem, miał samochód, więc pojechali z moim tatą po te meble, przywieźli i je montowali, i to był pierwszy mebel. Drugi mebel to… Moja przyjaciółka wiedząc, że mam te klucze i robię parapetówę […], ostatni rok studiów, więc pozapraszałam właśnie takich najbliższych, najbliższe koleżanki i kolegów na tą parapetówę, no i Wiesia mówi – ty, no ale na czym my to jedzenie położymy? Kuchnię masz super, to przygotować można. Ja mówię, nie martw się, są te parapety, nazwa mówi parapetówa, to na parapetach. A ona mówi, wiesz co, nie, moi rodzice chyba mają… I to właśnie to, to pomaganie sobie. Mówi – ty się nie martw, rodzice mają stary stół w piwnicy, chcesz? Chcę. I przywieźli mi jej rodzice stół, przywieźli mi dwa stare krzesła, potem koleżanka kolejne krzesło, a impreza odbyła się tak, że był jeden stół, cztery krzesła, każdy przyniósł materac dmuchany i na tych materacach. Łóżka, długo nie miałam łóżka, spałam na materacu, autentycznie, bardzo długo spałam na materacu. Szafa, jaka szafa? Moją szafą na rzeczy to były kiedyś, i to wraca, takie linki stalowe zamieszczone właśnie we wnękach okiennych albo na całej długości ściany po to, żeby zawiesić firany i zasłony, i to była moja szafa. I tam wieszałam moje rzeczy, i takie były moje pierwsze meble. Natomiast jeżeli chodzi o wyposażenie kuchni, to moja mama wszystko miała pochowane. Ja ją podziwiam, gdzie ona w ogóle to wszystko pochowała, bo miałam zestaw garnków, miałam talerze, kubki, także z tym nie było problemu. I tak to było i tak przez pół roku chyba dobre mieszkałam właśnie. Na materacach, z taką fajną szafą, świetnie te ciuchy się przesuwały na tych ramiączkach na tej lince, także w ten sposób. No o meble, o meble było trudno. Jak już zakładałam rodzinę, nadal mebli nie miałam, tylko mój partner stwierdził, że jak chce jeszcze takie podboje wobec mnie robić, no to musi coś pokombinować i zaczął właśnie w ten sposób, że od mebli chciał się postarać, żeby była pierwsza meblościanka w tym domu, czyli mebel kupiony taki nowy, oprócz kuchni. Bo resztę to mieliśmy użyczone, telewizor też dostałam od znajomych. Jak ktoś kupował coś nowego i wiedziało się, że ktoś jeszcze nie ma, to myśmy te rzeczy przekazywali. Teraz to taka moda na dawanie drugiego życia rzeczom, a to w tamtych czasach, to było takie normalne, takie zwyczajne, że sobie właśnie pomagamy w ten sposób.
EN
Elżbieta, resident of Rataje:
My mother was always so far-sighted, she always made plans so she had some savings. She said she was saving money for me, for my kitchen and I said fine. And when we knew that the day I could collect my keys was drawing near, my parents, of course, helped and bought me this kitchen. I think this kitchen, the furniture came from Olsztyn; that was where they made these cool kitchens. This furniture from my mum was the first I got for my dream flat, and I kept it for a very long time. My friend from university, Piotr, with whom I still work today, helped me. He was a fruit farmer as well so he had a car. He went with my dad to collect this furniture, and they brought it and installed it, and these were the first pieces of furniture in the flat. The second piece of furniture [came from] my friend. She knew I had the keys and I was throwing a house-warming party. December, January, of course I was throwing a house-warming party because it was the last year at university, so I invited my closest friends to the party and Wiesia asked me where we would put the food, she said: ‘you have a great kitchen so we can make something.’ I told her not to worry, there were windowsills (…) so [we’d put the food] on the windowsills. And you know what she said? ‘No, I think my parents have…’ And this is exactly it, this helping each other out. She says: ‘Don’t worry. My parents have an old table in the basement. Would you like it?’ I would. And her parents brought it to me. They brought me the table and two old chairs. Then another friend [brought] another chair and at the party there was one table, four chairs, everyone brought an air mattress and [we sat] on these mattresses. For a long time, I didn’t have any bed, I slept on the mattress, for a long time I slept on the mattress. Wardrobe – what wardrobe? My wardrobe for my clothes were steel cables in window recess or along the entire wall to hang curtains. This was my wardrobe, and this is coming back now. I hung my clothes there and these were my first pieces of furniture. When it comes to kitchen utensils, on the other hand, my mum didn’t keep anything outside. I admire her. Where did she even manage to put it? (…) I had a set of pots, plates, mugs so I had no problem with these. I think I lived like this for some six months. On a mattress with a cool wardrobe. I could move the clothes easily on these cables, just like that, it was great. And the furniture, well, it was difficult to buy furniture. When I was starting my own family, I still didn’t have furniture. Only my partner thought that if he wanted to court me, he had to come up with something and he started with this. He wanted to get me furniture so that we had our first unit furniture in this house, so this was new, bought, like the kitchen. The other furniture was borrowed. I got the TV set from my friends. When you were buying something new and you knew that someone else didn’t have [this], you would give these things to them. Now it is fashionable to breathe new life into things. Back then, Jesus, this was so natural, so obvious that we helped each other out this way.