Na początku rozgrywki na boisku przewagę miał Sven Lądolód – zajął całą jego północną część. Drużyna Warty nie miała dużego pola manewru.
Lądolód wysyłał z północy swoje wody roztopowe. Wpływały one do wielkiej rzeki, która rozciągała się między obecnymi Warszawą i Berlinem (dziś jest to pradolina warszawsko-berlińska). Przez obecny Poznań woda płynęła z północy na południe.
Drużyna Warty czekała jednak cierpliwie. Skierowała swoje wody z okolic obecnego Konina na zachód i wykorzystała przygotowaną przez Svena pradolinę. Nie mogła jednak przedrzeć się dalej na północ, gdyż wody roztopowe lądolodu były o wiele silniejsze niż jej nurt.
Przez dwa tysiące lat, do przerwy w meczu, był remis.
Na początku drugiej połowy meczu Sven Lądolód osłabł. Wycofał swoje wody roztopowe na północ, do pradoliny toruńsko-eberswaldzkiej. Na boisku pozostawił zakopane bryły lodu, które powoli się topiły.
Warta stopniowo przekierowywała część swoich wód ku północy. Wykorzystała obniżenia terenu, które powstały w miejscach, gdzie wytapiały się bryły lodu.
Kluczowy moment meczu nastąpił 14 tysięcy lat temu. Warta dokonała wtedy śmiałego manewru taktycznego: przekierowała całość wód na północ. Tym razem jej drużyna okazała się wystarczająco silna i zwyciężyła w rozgrywce.
Od tego momentu główna rzeka Poznania płynie przez miasto z południa na północ.
Człowiek
Z czasem do rozgrywki dołączył człowiek. Początkowo na naszą sportową arenę wkraczał nieśmiało. Szybko jednak nabrał pewności siebie i przeszedł do czynu. Nigdy nie był i nadal nie jest zbyt cierpliwy. Często zmienia zdanie. Jest za to uparty i przekonany, że wszystko wie najlepiej. Nawet jeśli siły natury dają mu znaki, że jest inaczej. Wciąż zawzięcie przekształca krajobraz, poprawia rzeki, zasypuje obniżenia, spłaszcza pagórki. Jakie są tego efekty?