Ofensywa Armii Czerwonej dotarła do Poznania w połowie stycznia 1945 roku. Rozpoczęła się próba zdobycia miasta, które było silnie bronione przez wojsko niemieckie. Bitwa trwała miesiąc – do 23 lutego. Najcięższe walki toczyły się w centrum miasta, a jako ostatnia zdobyta została Cytadela.
Już w pierwszej połowie lutego w dzielnicach, w których zakończono działania wojenne (m.in. Łazarz, Wilda, Jeżyce), uruchamiane były pierwsze instytucje i zakłady pracy. Starano się przywrócić dostawy prądu i wody, uruchomić piekarnie i szkoły, zorganizować pomoc dla potrzebujących.
fot. Wrak radzieckiego czołgu na narożniku ulic Roosevelta i Zwierzynieckiej, ze zbiorów Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu, cyryl.poznan.pl
W Poznaniu w wyniku działań wojennych około 55% budynków uległo całkowitemu lub częściowemu zniszczeniu. Ponad 20% mieszkań nie nadawało się do użytku. W niektórych rejonach straty dotyczyły nawet około 90% zabudowań. Odgruzowywanie tych przestrzeni zajęło wiele lat.
Fragment protokołu posiedzenia Miejskiej Rady Narodowej z 18 czerwca 1945 roku w Poznaniu na temat problemów związanych z odbudową miasta Poznania [w:] C. Barszczewska i J. Wesołowska (opr.), Odbudowa miasta Poznania. Wybór źródeł, t. 1, Poznań 2022, s. 73-74.
fot. Usuwanie gruzów z ul. Armii Czerwonej (dzisiaj Święty Marcin), w tle zniszczona wieża Zamku Cesarskiego, 1945, fot. Zbigniew Zielonacki, ze zbiorów rodziny, cyryl.poznan.pl
W wyniku walk wielu mieszkańców straciło swoje domy – zostały zniszczone lub musieli z nich uciekać w obawie przed zbliżającym się frontem. W związku z tym zmuszeni byli szybko znaleźć nowe lokum. Podczas pierwszych powojennych tygodni część lokali była zajmowana w sposób chaotyczny i „na dziko”. Część osób wprowadzała się do mieszkań opuszczonych przez ewakuujących się cywilów niemieckich. W lutym 1945 roku mieszkanie, w którym nie przebywał nikt inny, można było zająć, a następnie trzeba było formalnie zarejestrować swój pobyt. Niektóre lokale były przejmowane przez wojsko lub pracowników milicji i urzędów bezpieczeństwa. Ogólny chaos i pozostawione mienie przyciągały też licznych szabrowników.
Tadeusz Becela, Smak wolności, Poznań 1973, s. 32.
Marian Weigt [w:] T. Świtała (opr.), Trud pierwszych dni. Poznań 1945, Poznań 1970, s. 307.
Krzysztof Stryjkowski, Poznań ’45. Ostatni rok wojny i pierwszy rok odbudowy, Poznań 2013, s. 343.
graf. „Głos Wielkopolski” 1945, nr 4, ze zbiorów PAN Biblioteki Kórnickiej
Dużym wyzwaniem było doprowadzenie mieszkań do porządku. Trzeba było uprzątnąć piętrzące się w nich śmieci, usunąć gruz i błoto. Przez powybijane w budynkach szyby i otwarte drzwi wdzierał się mróz, który niszczył instalacje wodne i grzewcze. Brakowało opału. Zdarzało się, że w piecach palono znalezionymi książkami.
Mieszkanie było prawdziwym pobojowiskiem. Na podłodze leżały sterty śmieci, papierów, szkła, ludzkie ekskrementy. Na domiar tego wszystkiego po kątach walały się wiązki niemieckich granatów. Uzbierałem ich kilkanaście i zakopałem w ogródku.
Marian Romała [w:] T. Świtała (opr.), Trud pierwszych dni. Poznań 1945, Poznań 1970, s. 279.
Był mróz, okna bez szyb zasłoniliśmy materacami – nie było wody ani światła (…) instalacja centralnego ogrzewania była popękana.
Piotr Zaremba, Pierwsze poznańskie dni 1945 roku, Poznań 1980, s. 111.